Forum literackie Ogród Ciszy Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album  Download

Poprzedni temat :: Następny temat
W wieczór zimowy /8
Autor Wiadomość
Zasmucony 


Dołączył: 09 Kwi 2012
Posty: 110
Wysłany: Pon 20 Lis, 2017   W wieczór zimowy /8

SCENA 7

/świt, znośna bezwietrzna pogoda, na polach Dzidzia Piernik, Partner i Etnograf, skrzypi śnieg pod butami, w dali dźwięki budzącej się wsi, skrzek wron /



ETNOGRAF
/ idzie z dłonią na czole, jęcząc /
Ojejej, o ojejej, moja głowa. Moja głowa…
/ wzdryga się zauważając Dzidzię Piernik /
O! O matko...! Ale żeście mnie państwo przestraszyli.

DZIDZIA PIERNIK
Co się pan tak boją?

ETNOGRAF
To dlatego, że zmęczony jestem tym wszystkim…

DZIDZIA PIERNIK
Męczyzna jest od męczenia. Nie?

ETNOGRAF
/ usprawiedliwiająco /
Straszne spotkanie tej nocy miałem…

PARTNER
Co było?

ETNOGRAF
Lepiej nie mówić. Straszne było. Straszne!

PARTNER
A my błądziły. Całe noc : Błądziły, błądziły, błądziły, błądziły…


ETNOGRAF
Panie, daj pan spokój! Mnie się i tak w głowie kręci.

PARTNER
Siem nauczył nowe słowo : Błądzić.

ETNOGRAF
/ z goryczą /
Praktyczne w Polsce.

PARTNER
O yes.

DZIDZIA PIERNIK
/ po chwili /
A pan wiedzo dzie my so tera? Tu chałupa była moich babków. Wiedzo gdzie jest?

ETNOGRAF
/ jakby jeszcze nie całkiem obecny /
Chałupa babków..? / wzrusza ramionami / Nie wiem.

DZIDZIA PIERNIK
Rano my w ni były…/ z nagłym zainteresowaniem /A pan dzie ido?

ETNOGRAF
Do pracy przecież / trąc czoło / Oczywiście… Jak dzień roboczy, to idę do pracy.

DZIDZIA PIERNIK
Do babków ?

PARTNER
Mery my już dejmy se z tym spokój. My już jedźmy w hotel!

DZIDZIA PIERNIK
Próg babków trza ucałować. Tak się robi na bay.

ETNOGRAF
Co pani z tymi babkami!

DZIDZIA PIERNIK
My się tam rano spotkały…No?

ETNOGRAF
/ z nagłym zrozumieniem /
Aa! W skansenie?

DZIDZIA PIERNIK
W muzeju.

ETNOGRAF
No tak, prawda. Spotkaliśmy się po raz pierwszy w domu pani dziadków.

DZIDZIA PIERNIK
/ zdecydowanie /
I babków! Niedobrze jest żeby tyko dziadków. Tak było dawni. Tera jest i babków.

ETNOGRAF
/ z jękiem /
Ale mnie głowa boli! / po chwili /
A o co pani chodzi? Chce pani wrócić do tej chałupy, czy jak?

DZIDZIA PIERNIK
Cało noc jo szukam. / próbując tłumaczyć / To moja Mekka jest. Źródło…Świętość jest…

ETNOGRAF
/ z pewnym zażenowaniem /
Rozumiem…Ale… wie pani, tak naprawdę… to jest to budynek poskładany z fragmentów różnych innych budynków. Chyba w sześćdziesięciu procentach uzupełniony nowym materiałem, więc niewiele jest w nim autentyzmu.

PARTNER
Atrapa jest?

ETNOGRAF
Może nie do końca, bo staraliśmy się oddać klimat i dość zbliżyliśmy się do oryginału. / zastanawia się / Chociaż…Gdyby przykładowo jeszcze był gnojnik, to…Ale przeważyła romantyczna wizja…/ reflektując się / Ale to są już nasze wewnętrzne sprawy.

PARTNER
Maryszka, po co tobie to? Ty weź babków w serce i jedźmy już w hotel.

ETNOGRAF
Skansen jest za tym laskiem.

DZIDZIA PIERNIK
/ ze zdziwieniem i niepokojem /
Drogi ni ma!

ETNOGRAF
Bo zawiało. Taki tu klimat…
/ Idą chwilę w milczeniu /
O! Już widać chałupy.
/ do siebie wstrząsając się /
A zimno tam… i śmierdzi ksylamitem / z rezygnacją / No cóż, musisz człowieku siedzieć, bo zawsze może się trafić jakiś…jakaś…Robota / ze skargą / robota, robota…A w wolnej chwili…coś cię dopada i meczy / zatrzymuje się i z przerażeniem rozgląda / Gdzieś tu to było, na tych polach… Straszne było! / ponaglająco / Chodźmy już, chodźmy…A to co znowu?
/ słychać kroki i z naprzeciwka wychodzi Turysta z Dzieckiem /
O! Ja pana skądś znam!

TURYSTA
A pewnie. / z wyrzutem / Zamknął nas pan w tej chałupie na całą noc i dopiero stróżka chwilę temu nas wypuściła!

DZIECKO
Brrrr….

TURYSTA
Jak mi dziecko zachoruje, to nie daruję.

ETNOGRAF
Ależ ja nie zamykałem przecież…

TURYSTA
Jednak drzwi były zamknięte.

ETNOGRAF
Aj, ludzie! Ludzie… Tam trzeba było tylko klapkę przy klamce nacisnąć. Rygiel odsunąć.

TURYSTA
A kto to wiedział? Instrukcji nie było. Zasięgu nie było, a pan nie wracał…

ETNOGRAF
/ z pewnym zażenowaniem /
Tak, tak…Musiałem trochę popracować naukowo…A potem…cóż…zapomniałem…

TURYSTA
/ z ironią /
Czuć w powietrzu do tej pory tę naukę.

ETNOGRAF
Bo…


DZIDZIA PIERNIK
On przeżycie mioł duże!

PARTNER
Maryszka mówie ci wracajmy w hotel…

/ wychodzą wśród wzajemnych wyjaśnień /



SCENA 8

/ izba, ranek, Marysia i Gospodarz /


MARYSIA
I zostały my same…

GOSPODARZ
Same nie same, dziadki so przecie.

MARYSIA
Tera ich ni ma.

GOSPODARZ
Ale do Egiptu nie poszły, ino tyko żeby droge pokazać.

MARYSIA
I co teroz bedzie?

GOSPODARZ
A co ma być? Co było to i bedzie. Trza dali ciungnońć swój wózek pod górke.

MARYSIA
Tak se myśle Stefan, że to jakoś mało tak jeno ciungnąć.

GOSPODARZ
/ fatalistycznie /
Trza ciungnońć całe życie jak tyn wałach przy kieracie.

MARYSIA
Tyn co to ciungnoł, ciungnoł aż zdech przy dyszlu?

GOSPODARZ
Tydzień w tydzień trza tak chodzić za swoimi sprawami, bo taki mus.
Inaczy sie nie do.


MARYSIA
A nie pora, żeby się wreszcie zapytać : po co?

GOSPODARZ
Żeby głodno i chłodno nie było. Żeby mieć w potrzebie co dla siebie i dzieci.

MARYSIA / kreci głową /
Całkiem my sie Stefan w tym pogubiły. Całkiem.

GOSPODARZ
A dzie się tu zgubić, kiedy prosta droga - od niedzieli do niedzieli.

MARYSIA
Cięgiem tylko byle wiency…
/ po chwili refleksyjnie /
A one co miały? No?

GOSPODARZ
Które?

MARYSIA
Przecie wiesz. Tamte.

GOSPODARZ
/ śmieje się /
Wierszyki jakieś miały…
/ poważnie i lekceważąco /
Też to i takie życie, kiedy nic sie ni ma jeno jedne kapote, babe i dziecko. Nyndza i tyle. Dzie tak żyć / macha ręką / Chciałabyś?

MARYSIA
Nie wiem, nie wiem…/ po chwili / Pamiętasz jak nom było Stef? Wcale nie tak dawno my sie śmiały z byle czego, chodziły nad staw słowików słuchać. / z rozmarzeniem / I zawsze był czas, żeby się przytulać… Też my wierszyki umiały, chociaż traocha inne. Pamiętosz to ?
/ mówi przymknąwszy oczy /:

Śwarnych tańców niepokoje...
Słowa twoje, słowa moje...
Ileż cieni po posadzkach...
W cholew blaskach...
W pawich brzaskach...

Ileż śmiechu po pokojach...
Jużeś moja? Moja! Twoja.
Ileż potknięć serc w zachwycie...
Ponad życie? Czyje życie ?
Moje życie. Twoje życie.
Nasze wspólne rozumicie ?

Pod gorsetem cosi puka
Ale z tego jest nauka :
Coś tam duka ? Ktoś tam stuka !
Czy otworzysz ?
Polska puka…

/ z nagłą złością /

Teroz dusimy tylko grosz do grosza!
A czego nom więcy trza Stefan?
Zbirosz żeby na wóde w sobote było?
Taka ci ta wódka konieczno?
Co nio zalewasz?
Pustke zalewasz!

GOSPODARZ
Tyż ci odbiło jak tamtym ?
Nie pamintom, durne jakieś…
/ po chwili /
Braki najwyży zaliwom.

MARYSIA
/ perswazyjnie /
Przecie wszystko co trza już momy.

GOSPODARZ
/ wybuchając śmiechem /
O, zaroz - już momy! Zaroz!

MARYSIA
To czego ci niby brakuje?

GOSPODARZ
Zebrało by się…
/ z zastanowieniem /
Samochód nowy by kupioł, młody by się uczoł jeździć na starym…
Jak byś w niedziele volvem pod kościół zajechała, to by ich wszystkich cholera tłukła żeś taka pani! Abo dom se wybudować możno by taki, że nikt we wsi ni ma…Łazienke byś tam miała wreszcie i to jako; jaki basen. Kwiatki se dosz na okna…Storczyki. Somsiade ślag trafi!
No, ale żeby mieć, to - trza mieć …Tak już je we świecie.
Dawno naukowo udowodnili, i we szkole to mówio, / marszczy czoło w przypomnieniu / tak jakoś śmisznie; a wiem, że -/ z namaszczeniem/ „byt określa świadomość”. O!

MARYSIA
A może je odwrotnie?

GOSPODARZ
Dzie tam! Nawet w gazetach to pisze.

MARYSIA
/ po chwili /
A jo wiem swoje. Jo to czuje Stefan. Jak wiosno wyjde przed chałupe kiedy bez kwitnie przy płocie, abo ide we mleczach bez łąke, tam niży koło wierzb, to mi tak dobrze jest, że nie wiem.
I wiesz co ci powiem Stefan – dzieś mom wtedy największe nawet piniondze.

GOSPODARZ
/ do siebie ze smutkiem /
Tak już jest, że cuś za cuś… A ty to zawżdyś była dziwno…./ po zastanowieniu / Dzie tu koło nas jeszcze kto tak żyje jak my?

MARYSIA
/ w zamyśleniu /
A wiesz, że pani na odchodnym powiedziała :
„Niech nadal serdecznie świecą gwiazdy waszych okien.”
/ zamyśla się /
Co to może znaczyć Stefan?

GOSPODARZ
/ wzruszając ramionami /
A takie tam gadanie …Baba to czasym byle co gada.
/ z drugiej izby słychać głosiki dzieci /
Małe się pobudziły; słyszysz?

MARYSIA
/ wzdycha /
Trza śniadanie szykować…

GOSPODARZ
/ siadając przy stole /
I mnie tyż co zrób. Mogo być jaja na kiełbasie, abo baszcz. Jak chcesz.

MARYSIA
Już robie.
Ostatnio zmieniony przez Zasmucony Pon 20 Lis, 2017, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Wsparcie techniczne: e-matteo.pl
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13