Forum literackie Ogród Ciszy Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album  Download

Poprzedni temat :: Następny temat
WIELOFUNKCYJNOŚĆ 6
Autor Wiadomość
Irena 


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 4572
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Wto 09 Gru, 2008   WIELOFUNKCYJNOŚĆ 6

- Pani się pilnie skontaktuje. Niesamowita historia! Tyle przekazano Marii, kiedy przyszła odebrać Jaśka po zajęciach.
Biegli oboje. Jej obolałe nogi zyskały jakąś nadzwyczajną lekkość. Jaśka niosły w podskokach same. Ma przecież co dzień trening na wyimaginowanym torze Kubicy.
Wpadli do ośrodka, w którym na pięć godzin dziennie zostawiała Małgosię. Już od drzwi słyszała łagodny głos kierowniczki: Spokojnie, pani Mario, spokojnie.
Poprowadziła ją na salę rehabilitacji. Maria, jeśli jeszcze może ją coś zaskoczyć, skamieniała. Nie z przerażenia, a z radości. Małgosia stała! Stała, trzymając się poręczy do ćwiczeń, ale stała, na własnych nogach! Maria czuła, że brakuje jej oddechu, a nogi przypominały bardziej rolkę miękkiego środka opatrunkowego niż fundament trzymający ją mocno na ziemi.
Nie chciała wierzyć, że należy córce zmienić sposób odżywiania. Przejść z posiłków mleczno-mącznych na większą ilość owoców i warzyw. Nie trafiało jej do przekonania, że Małgosia musi schudnąć, wtedy łatwiej będzie ją uruchomić, jak mówiła rehabilitantka. Bała się, że ktoś zarzuci, że głodzi córkę, że się znęca nad chorym dzieckiem. Teraz widzi, że to oni mieli rację.
Bała się podejść do córki, aby nie straciła równowagi i nie upadła. Stały tak naprzeciw i nie odrywały od siebie oczu. Małgosia będzie chodziła, jakie to szczęście! Łzy poczuła dopiero, kiedy spływały już kącikami ust.
Ośrodek załatwił dla małej chodzik, nawet Marii tego nie mówili. Widzieli, jaka była zmieszana, kiedy wręczali jej przygotowane specjalnie dla niej paczki z odzieżą i zabawki dla Jaśka.
Wierzyła, że teraz się wszystko odmieni.
Po drodze do domu kupiła wiązkę złocieni i znicz w kształcie serca, który do swojej piersi przyciskał Jasiek. Jutro pójdą , tak jak wszyscy, na groby.
Zebrała się na odwagę i wczoraj opowiedziała Jaśkowi o Ojcu. Tyle, ile mały mógł zrozumieć, i tyle, aby obraz Ojca pozostał w pamięci dziecka wizerunkiem Taty, którego nie zdążyło poznać.
Jasiek miał trzy czy cztery miesiące, kiedy Jan postanowił pojechać do pracy z grupą znajomych do Irlandii. Telefonu nie mieli, więc jedyną formą łączności była poczta. Dostała jedną widokówkę z jakiegoś miasta, którego nazwy nie potrafiła nawet spamiętać, i raz zjawił się kolega Jana z niewielką kwotą pieniędzy. A potem było trzech. Opowiedzieli, że Jana pochowali na miejscowym cmentarzu, jakby wiedzieli, że nie będzie miała funduszy, aby pochować go w kraju. Nawet nie płakała. Była zdrewniała, uczuciowo zimna, pusta. Dopiero później przyszła refleksja, że gdyby była przy nim, na pewno by żył. Wiecznym rachunkiem sumienia jeszcze jego śmierć przypisała do swoich win.
Jasiek wiedział, że Tato spadł z rusztowania. A prawda była taka, że spadł, a raczej upadł tak nisko, że udusił się po pijanemu własnymi wymiocinami. Dziecko nie musi tego wiedzieć, myślała Maria, niech zachowa w pamięci ten obraz Taty, który i ona chciała zachować.
Uzgodniła z synkiem, że jutro pomodlą się przy grobie, na którym nie będzie zmyślnych dekoracji z pozytywkami włącznie. Położą kwiaty, a płomień znicza - czerwonego serca - Jan na pewno dostrzeże gdzieś, hen, wysoko. Jasiek wie, że o tych, którzy odeszli, trzeba pamiętać i modlić się. Wymusił prawie na Marii, że od teraz wieczorem oprócz prośby do anioła , pomodli się za duszę Taty. Tak powiedział, za duszę. Jakiż on dorosły, pomyślała z rozczuleniem Maria.


CDNN <img>
_________________
" siła pióra leży w pokorze do własnego słowa"- Mithril
Ostatnio zmieniony przez Irena Sro 10 Gru, 2008, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Tomasz Kowalczyk
[Usunięty]

Wysłany: Sro 10 Gru, 2008   

"Irena" napisał/a:
Tyle, ile mały mógł zrozumieć, i tyle, aby obraz Ojca pozostał w pamięci dziecka wizerunkiem Taty, którego szkoda, że nie zdążyło poznać.

Nie pasuje mi w zdaniu "szkoda". A może użyć doń czasownika "żałować"?
Dzięki za Małgosię!

Pozdrawiam

Tomek
 
 
Irena 


Dołączyła: 26 Wrz 2008
Posty: 4572
Skąd: Wielkopolska
Wysłany: Sro 10 Gru, 2008   

Skróciłam....którego nie zdążyło poznać

Miło, że zaglądasz do mojej rodzinki <img>


Serdecznie....Ir
_________________
" siła pióra leży w pokorze do własnego słowa"- Mithril
 
 
Maria Nowak


Dołączył: 27 Lis 2008
Posty: 456
Skąd: Z Kielc
Wysłany: Sro 10 Gru, 2008   

Znowu deja vu... :)
Chylę czoła Ireno...
_________________
"I wtedy powiem Ci jak bardzo Cię chcę
i wszystkie moje tajemnice,
o tym mieście co to widać je w tle,
jak bardzo go nienawidzę!"
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Wsparcie techniczne: e-matteo.pl
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 14