Forum literackie Ogród Ciszy Strona Główna
 Strona Główna  FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy  Rejestracja  Zaloguj  Album  Download

Poprzedni temat :: Następny temat
Rzeczywistosc, cz. VI
Autor Wiadomość
Michael 

Dołączył: 21 Paź 2009
Posty: 1471
Skąd: Sycylia
Wysłany: Wto 31 Lip, 2018   Rzeczywistosc, cz. VI

   _ No dobrze - powoli zbierala mysli - ale co z jego siostrá i jej mézem? Czy nie powinnam ich zobaczyc? Chociaz raz? Na tyle wizyt?... 
   Siostrzenica Marka ponownie posmutniala.
   - To mniej ciekawa czésc historii. Proszé wybaczyc, ale... 
   - To ja przepraszam - Natalia podniosla sié i objéla já odruchowo. - Nie chcialam...
   - W porzádku, proszé pani - kelnerka usmiechnéla sié, odetchnáwszy. - Nic sié nie stalo. Wiéc... co mam podac dzisiaj? Trzeba uczcic pani wizyté... i zmienioná fryzuré - usmiechéla sié szerzej. - Markowi na pewno sié spodoba. 
   - Kawé tradycyjnie té samá, latte macchiato z karmelem - zaczéla odpowiadac. - A co mi pani do niej poleci? 
   - Sernik na zimno. I kontrastowo gorácy mus jagodowy; specjalnie dla pani druga miseczka gratis - padla propozycja. 
   - Znakomity pomysl, uwielbiam jagody - smutek Natalii blyskawicznie ulecial. - No, to wybrane.
   - No, to poproszé o czas: tradycyjnie dziesiéc minut powinno wystarczyc.
   - Mi na przeczytanie tego równiez - Natalia wskazala lezácy na stoliku list. - Mam sié czegos obawiac?
   - Wrécz przeciwnie - uslyszala w odpowiedzi.
   Siedziala chwile bez ruchu, jak gdyby oczekujác, ze koperta otworzy sié sama, a wiadomosc od Marka wysunie sié z niej i motylim lotem usiádzie na jej otwartej dloni. W koncu siégnela po niá wolnym ruchem.
   - Droga Natalio - przeczytala naglówek - zapewne odwiedzi nas Pani w czasie mojej nieobecnosci. Powodem absencji jest sprawa rodzinna. Wybaczy Pani, ze w tej chwili napiszé tylko tyle; wiécej - jesli Pani bédzie zainteresowana - chétnie dodam po powrocie, przy naszym spotkaniu w soboté. Spotkaniu, które... - wahanie piszácego bylo widoczne - które albo bédzie, albo nie. Wlasciwie... wlasciwie nie powinienem to sié obawiac, ale... sama Pani wie, niepwenosc ma to do siebie, ze jest uparta i trudno já tak do konca rozwiac. Ale jest cos jeszcze.
   Proszé wybaczyc smialosc: wzorem Pani wykorzystam nieobecnosc, aby przemyslec pewná kwestié. Niemniej: jako ze zdarza mi sié czasem pisac wiersze, a ostatnio rzeczywistosc pomogla mi stworzyc nastépujácy... proszé. Mam nadziejé, ze dopije Pani kawé i ze... Pani aktualna wizyta nie jest ostatniá.
   Natalia czytala:

   Jak i ty tésknié za chwilami ciszy,
   bezchmurnymi czasy u czyjegos boku,
   abysmy najszczerzej mogli to powiedziec:
   o to nam chodzilo. Znalezlismy spokój.

   Dla ciebie przemilczé czasy burz minionych,
   przy tamtym czlowieku gniewu blyskawice,
   by przeszlosc odeszla, jak ma przeznaczone, 
   a próby jej wskrzeszen skonczyly sié niczym.

   Za twoim przykladem swój umysl otworzé
   i serce na przyszlosc, brzmiácá cichym echem. 
   Niech ona sié staje i co chce, niech bédzie;
   na wiele sié zgodzé. Chocby bylo grzechem. 

   W miaré czytania Natalia czula, jak jej serce zastyga, a wargi zaczynajá drzec.
   - Boze, Mark... - wyszeptala z trudem.
   Dlon trzymajáca list z wolna opadla na blat stolu, a stamtád zsunela sié na jej kolana.
   - O mój Boze... - jéknéla ponownie.
   Siedziala tak dobrych kilka minut, niezdolna wykonac chocby najmniejszego ruchu. Lzy, jedna za drugá, splywaly na list, rozmazujác poszczególne slowa. 
   - Pani Natalio, dobrze sié pani czuje? - kelnerka przygotowujáca zamówienie zostawila je i podeszla,  zaniepokojona nienaturalnym bezruchem goscia. 
   Natalia z wysilkiem podniosla glowé, próbujác przezwyciézyc odrétwienie.
   - Boze! - tym razem to siostrzenica Marka oslupiala, przerazona bladosciá Natalii. - Co sié pani stalo?  Moze wody?...
   - Nie, dziékujé... nic mi nie jest... - zagadniéta ledwie artykulowala odpowiedz. - To ten list... ale proszé sié nie martwic... naprawdé wszystko w porzádku...
   - Moze jednak przyniosé wodé - "jej" slyszalnie odetchnéla. - Tak na wszelki wypadek.
   A spojrzawszy raz jeszcze, niewinnie dodala:
   - Chyba powinna pani skorzystac z lazienki.
   - Slu... slucham? - Natalia w pierwszej chwili nie zrozumiala. Potem w poplochu zerwala sié z krzesla i popédzila w kierunku drzwi na prawo od baru. 
   Tuz przed podaniem zamówienia dziewczyna raz jeszcze niespokojnie zerknéla na Natalié, Ta nadal siedziala nieruchomo ze opuszczoná glowá, z tá róznicá, ze sciskajáca list dlon spoczywala znów na blacie stolika.
   - Droga pani - kelnerka ponownie zdecydowala sié podejsc - podac kawé juz teraz? Moze chce pani posiedziec tak po prostu spokojnie? Albo przejsc do bocznej sali? Tam jest zacisznie...
- Nie, nie... - Natalia uparcie próbowala ocalic chociaz resztki samokontroli. - Proszé przyniesc. 
   Gdy "jej" postawila przed niá kawé , Natalia podziékowala ledwie widocznym skinieniem glowy, po czym znowu zapadla w odrétwienie. Dopiero po kwadransie udalo jej sié opanowac na tyle, by szklanka byla bezpieczna w jej réku. Uniosla já ostroznie, wypila pierwszy lyk, potem drugi, dluzszy i wreszcie siégnéla po ciasto. Kiedy opróznila talerzyk, obserwujáca já dyskretnie kelnerka wykorzystala okazjé, by kolejny raz sprawdzic samopoczucie klientki. 
   - Smakowalo pani? Moze ma pani ochoté na cos jeszcze? 
   - Alez da pani spokój, co za pytanie - Natalié na powrót unosil radosny nastrój. - Oczywiscie, ze smakowalo. Bylo pycha. Kawé tez robi pani doskonalá - dodala, chcác sprawic przyjemnosc pytajácej.
   - Alez podziékowania, milo takie uslyszec - zrewanzowala sié pochwalona. - Moze wiéc jeszcze raz to samo?
   - Kawé owszem, chétnie - ale teraz zdam sié na paniá. Proszé cos wybrac, tak po starej znajomosci - Natalia nadal sié usmiechala. - Mm... a za sernik podziékujé, nie mogé przesadzac ze slodyczami. Bo jeszcze przestané... komus sié podobac - polozyla dlon na brzuchu. 
   - Alez co tez pani mówi - siostrzenica Marka podtrzymywala zartobliwy ton. - O ile znam tego kogos, nie przestanie pani. Nie tym razem. 
   Natalia spojrzala na niá uwazniej, bo cos w tonie dziewczyny wydalo jej sié nagle znajome. - Gdzies juz slyszalam podobne nuty, chyba nawet calkiem niedawno, ale gdzie? U kogo? - zaczéla goráczkowo sié zastanawiac, przenoszác spojrzenie z baru na wielkoekranowá transmisjé meczu i z powrotem. - No nic, przypomni mi sié pózniej - uznala, nie mogác chwilowo utozsamic glosu z konkretná osobá. Tymczasem "jej" postawila przed niá drugá kawé. 
   - Prosze bardzo - powiedziala. - Niespodzianka dla pani. 
   Natalia zerknéla pytajáco. 
   - Nie, nie zdradzé - niespodzianka to niespodzianka - siostrzenica Marka zasmiala sié na odchodnym. - Ale na pewno uzna pani mój pomysl za dobry.    - Zatem najwyzsza pora spróbowac - Natalia ponownie rzucila na niá okiem.
   - Wow, kawa po irlandzku - stwierdzila, posmakowawszy pierwszy lyk. Z wdziécznosciá skinéla dloniá kelnerce, wyrazajác aprobaté dla pomyslu. - Cos oni tu za dobrze wiedzá, co lubié... to podejrzane - przeszlo jej nagle przez mysl. - Ale co tam. 
   Zamyslona, popijala powoli kawé i popatrywala na mecz. - Cholera, ci nasi jakby od niechcenia - uznala po kilku spojrzeniach. - Atakujá nieprecyzyjnie: tam dwa auty, tu spalony... obrona tez szwankuje... Nic dziwnego, ze nie strzelili dotád ani jednego gola i ze przegrywajá! Ach, ta nasza pilka - mruknéla krytycznie. 
   Gdy mecz dobiegl konca - z wynikiem nadal korzystnym dla gosci - zawiedziona Natalia podniosla sié z krzesla i podeszla do baru.
   - Ach, ta nasza pilka - powtórzyla. - Co prawda, mozna sié bylo spodziewac, ze nie dorównajá gosciom, ale tym bardziej mogli sié postarac. Dobrze chociaz, ze udala im sié ta akcja z drugiej polowy... Ogláda pani mecze? - zapytala kelnerké. 
   - Wiékszosc - dziewczyna wskazala oczami ekran. - Ma pani racjé co do tego zagrania: bylo niezle. Niemniej szkoda, ze nasi nie byli tak precyzyjni w dwóch pozostalych okazjach; mozliwe, ze wtedy wynik bylby odwrotny. - Zmienila temat. - Zamówic taksówké? Przeciez nie bédzie pani niepotrzebnie ryzykowac, a po samochód moze pani przyjechac jutro. 
   - Tak, poproszé - Natalia spojrzala z usmiechem. 
   - Juz dzwonié - "jej" siégnéla po sluchawké telefonu.
   Po uzyskaniu poláczenia podala imié odbieranej osoby, miejsce oczekiwania oraz, jako czas odbioru, kwadrans pózniej. Skonczywszy rozmowé, ponownie zwrócila sié do Natalii. 
   - Jak pani slyszala, taksówka przyjedzie za pietnascie minut: czarny peugeot o numerze bocznym 130 580. To nasz zaprzyjazniony kierowca, a zresztá korzystamy z uslug tylko jednej korporacji, co w zamian za dodatkowe zyski gwarantuje wiéksza solidnosc uslug. 
   - Raz jeszcze pani dziekujé - usmiechnéla sié Natalia - za zyczliwosc i kawé. A...
   - ...A za sernik i jagody juz nie? A tak sié staralam... - kelnerka udala oburzenie. - No wie pani...  
Ostatnio zmieniony przez Michael Sro 01 Sie, 2018, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group | Wsparcie techniczne: e-matteo.pl
Akagahara style created by Naddar modified v0.8 by warna
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 15