Dziecinada

 Moderator: Tomasz Kowalczyk

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Korien
Posty: 431
Rejestracja: śr 28 paź, 2009

Post autor: Korien »

[size=99px]Dziecinada[/size]
bezwstydnikom i iluzjonistom



1.Córka Stolarza.
To jej jedyna miłość. Lekko - dłutem i palcem - wzdłuż okiennicy, gdzie światło się zagina, ulatuje, powraca. To jej największa zima i pierś lekko wstrząśnięta, gdy zeskakuje z grzejnika. Otwierając, ojciec tworzy wiry i tornada, kawa wychyla się z dzbanka, by przywitać pana.
A kiedy przed wschodem ojciec szykuje poranek pracy, ona w sennym refleksie roztrząsa róże, wstaje zmierzwiona, by uchylać szyjkę i rozgrzewać trzonki wszystkich narzędzi.


XXX
Y (Siedemnastoletni Bretończyk):Wdzięczny ci jestem, że ten staroświecki płaszcz bierzesz z moich dłoni, że porywasz go do tańca, gdy ja tymczasem wychodzę z ciała, kręcąc płytą gramofonu, to w lewo – piersi wracają, to w prawo – piersi dalej płyną. Wdzięczny jestem, że nasze oczy przeszły punkt newralgiczny – brak zapalnych tematów, spojrzenia z zasady głupie i speszone, świece stanowiące o klimacie i zbyt głośne zgrzytnięcia okien.
Y ( Narzeczona Tanatokosmetologa): To nic trudnego. Niekiedy trzeba zrekonstruować część twarzy, uwypuklić zmiażdżone ramiona, ale na ogół procedura ta obejmuje półgodzinny monolog połączony ze zwykłym, stonowanym i sennym makijażem.
Y (Rozmarzone bękarty Beatników w drodze): Wyjedźmy do Ameryki - zbierać sałatę, błądzić po hotelach, pieprzyć się w hotelach, demolować hotele, uciekać z hoteli, zbierać kukurydzę.
Y ( Humbert Junior): Tobie nieletniość służy, te słabe nóżki, lekka świadomość, warkocze dłuższe niż bluzki. Policja mknie tak cicho, jakby była świerszczem.
XXX



2. Kochanki Żonglera.
Ona tak zręcznie uciska – nazwijmy to po imieniu - moją samotność. To czyni ją erotyczną do głębi. A więc przyjąłeś puste formuły – niebieski szlafrok i poranne wychodzenie z kubkiem kawy na balkon jednego z bloków Cygańskiej Góry. Widok na stocznię zachwyca. Masz dwadzieścia jeden lat i zamknąłeś się we wnęce jej policzka... ,,Marino, zabrałaś ze sobą wszystkie odpowiedzi”... Jak mocno świecą grzbiety dźwigów! Widzisz?

Panna czerwień
Między palce stopy wpleciona trawa,
po grzbiecie biegnie krucha ryjówka -
z mojej wargi tkana czułość i słodycz.

Panna zieleń
Jest na moich plecach wciąż wolna kolumna,
mieszkam na stopniach burdelu i otwieram oko
pończochy coraz szerzej. Są w moim ciele
wciąż wolne usta.

Panna czerń
Od smażalni zaczął bić ten fatalny zapach maja:
za barką lat szesnaście i ssanie własnych piersi.
Na brzegu – niczym groźba - mętna żółta piana,
a w sercu znów coś rośnie, podgryza, błądzi, sierdzi.
Ostatnio zmieniony czw 01 sty, 1970 przez Korien, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 964
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Korien pisze:Ona tak zręcznie uciska – nazwijmy to po imieniu - moją samotność.
Nie wiem, czemu tak mnie to ujęło...
Korien pisze:,,Marino, zabrałaś ze sobą wszystkie odpowiedzi”...
Podobnie, jak Autor tych słów... Jak każdy z nas kiedyś.

Może wszystko po tej stronie to tylko dziecinada - jakkolwiek by nie bolało? A to, co prawdziwe, dopiero się zacznie.