Krzysztof Kamil Baczyński

 Moderator: Tomasz Kowalczyk

Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 968
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Salto

Na najwyższym piętrze miasta
zawieszony płynę statkiem,
urastam
o głowy chmur, o kolumny wichru,
o nieszczęście -
- zapadam.
Potem zabłąkany na rozdrożu, które jest echem,
skaczę
w górę wystrzelony przez niechęć.
Pędem świat nagle oniemiał
i widzę:
szybko przybliżona ziemia
wybucha wszystkimi kaflami ulic.
Szybciej: nagłe tysiąclecia lat
uciekły.
Świat -
z trzaskiem złamany kręgosłup.
Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 968
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Wieczory

Deszcz zrywa dzisiaj margerytki gwiazd

codziennie wieczór przyjeżdża w pustych tramwajach
siada na ślepych ławkach zasypanych w zmierzchu

nie trzeba kroków którymi można noc krajać
usta gasną w dusznie obrzmiałym powietrzu...

Codziennie wieczór sypie niebo w gęste oczy
drzewa - żałobne motyle trzepią trwożliwie
więdną przechodnie samotni w werblach ulicy
asfaltowymi rzekami noc chodzi
czy wiesz?
mostem przepływał pociąg w łaskocącej groźbie
w szybach wisiało światło zmętniałe i duszne

pociąg...
przynosił w oknach tysiące twych spojrzeń...
Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 968
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Noc

Pierś tej nocy od­cię­ta i za­mknię­ta w klat­ce.
Ze­wsząd sztur­mu­ją łóż­ka, wzdy­ma­jąc się, drżąc.
W krzy­ku wy­dar­tym trwo­dze - o Bogu i Mat­ce -
bro­dzisz na ukos kasz­lu i śmier­ci - pod prąd.

Tam uwi­kła­ni we śnie ska­czą­cym jak rtęć
i od­wró­co­ne ścia­ny jak oczy z ka­mie­nia.
Go­dzi­na po go­dzi­nie w trum­nę się za­mie­niam,
któ­ra cia­ła uno­si skur­czo­ne jak pięść.

A po­tem jesz­cze da­lej, aż nad okna brzeg -
- nie uwie­rzyć: za oknem księ­życ mży jak śnieg
na zmniej­szo­ne w go­rącz­ce cia­ło.

Nie uwie­rzyć: w snu zgni­łą różę
smut­ne rano koci spokój mru­ży.
Śnią się oczy z gorz­kich, po­dłuż­nych mig­da­łów.
Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 968
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Elegia codzienna

Dzień jak popiół sypie w rozwiane włosy drzew,
latarnie dźwięcznie opadają w mdły asfalt,
w ciężkich, obrzękłych goryczą warstwach
godziny nakładają chomąta na wynędzniały gniew.
Każda szyba grozi zerwaniem wątłego dnia,
wystawami domy spływają obok spojrzenia.
Trzeba uważać:
czas się zbyt łatwo na przeszłość zamienia,
dzień topi się za każdym krokiem w szeleście - w bzach.
Blade przedmieście lęka się pąków chwil.
(Kto malował na płotach pejzaże dalekiego morza?)
Na co znowu czekałem?
Dzień w kadzielnicach ulic gorzał,
świt budził świsty fabryk - zaczajonych w chmurach wilg.
Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 968
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Elegia o lecie

O, dziecinne oczy chabrów,
dojrzałość nasturcji.
Dzień jest jak okręt odpływający do Indii,
odpływający do Turcji.
Aleje prześnione o cieniach szerokich baobabów lip.
Balkon sąsiedni fuga Bacha
pejzaż prowadzi pod kościół
i słychać koła nieba - planet skrzyp.
Cóż zostało?
Oto grób jest gliniana warstwa wspomnienia,
nieżywy kwiat o dziecięcych policzkach,
mój wiersz ostatni, który spaliłem,
została z niego mała czarna różyczka.
Awatar użytkownika
Vesper
Posty: 968
Rejestracja: ndz 31 maja, 2020
Lokalizacja: bardo

Post autor: Vesper »

Romantyczność

Zgliszcza. Takie już prawo wyrastać z popiołów.
Wiatr rozrzuca kwiaty przejrzyste jak szkło.
Podaj ręce, kochana, które ku temu są,
by się zamykać jak koło.

O lasy niewidzialne, knieje, co się chylą,
i oddech ich na ustach, i u powiek szept:
Wiesz, miła - po tych gruzach, co przerosły gniew,
będziemy duchów chwilą.

O, bo słychać muzyki i nie takie,
które we fletni grajek przynosi i gra,
to od tarcia skrzydeł, to gdy po rzece kra,
które dopiero kończą się ptakiem.

Nie trzeba śnić, aby ujrzeć płomień w obłoku,
a gdy zobaczysz dłonie bez ramion - też nie sen.
Krążenie jak poczynanie i łuny pęd
i widać tak wyraźnie jak twarz w potoku.

Takie już prawo nam rosnąć czy ginąć,
sok wprowadzać w spalone łodyżki ciał,
gdy przy nas duch. A ja widziałem: stał
nad nieobeschłą kształtu gliną.

Bo w rośnięcie naoczne uwierzyć czym jest,
gdy się tak pręży i zorza wstaje nad nim?
Oto twa głowa na piersi i czuję serca łez,
w każdej z nich anioł ukryty - nim spadnie.